Monthly Archives: Kwiecień 2014

Homofobia, czy trudne szukanie równowagi?

Działania środowisk homoseksualnych w sprawie tak zwanego „równouprawnienia”, wymagają dziś rzeczywiście solidnego zastanowienia, gdyż coraz częściej stają się one poważnym tematem politycznym, co jest oczywiście jawną polityczną paranoją, a ta, może znacznie skomplikować nasze życie! Dlaczego? Przyjrzyjmy się temu poważniej i bliżej.

W obronie wolności nieprawdziwej…

… zwykle czyni się najwięcej hałasu. W czasach PRL-u krążyło po kraju zabawne i trafne stwierdzenie; - dopóki się walczy o pokój, o pokoju mowy nie ma. Podobnie, choć nie tak samo, jest z walką polityczną o wolność dla różnych orientacji seksualnych. Polityczne pojęcie wolności jest tu bowiem uwikłane w immanentną wewnętrzną sprzeczność, gdyż wolność i jej formy dekretowane ustawami zawsze będzie wolnością jednych przeciw drugim. Nikt bowiem nie walczy tu o jakąśwolność teoretyczną, abstrakcyjną, tylko o uzyskanie i korzystanie z praw, których się nie ma, choć inni je mają. Z prawami pisanymi już tak jest, że przy ich tworzeniu dąży się jedynie do możliwie rozsądnego wyważenia interesów, co nigdy wszystkich zaspokoić nie może. By tą oczywistą słabość ukryć, a przynajmniej złagodzić jej ostrze, wymyślono piękne pojęcie tolerancji. Chodzi o to, by ci co mają praw więcej nie narzucali ich tym, co póki co, mają ich, przynajmniej teoretycznie mniej i by przymykali oko na ich działania, w zasadzie bezprawne, przynajmniej w świetle obowiązujących przepisów.

Ale istnieją dziedziny, które w zdrowym układzie społecznym w ogóle nie powinny wymagać ani regulacji, ani żadnej tolerancji! Do takich należy niewątpliwie współżycie seksualne osób, z wyjątkiem form zagrażających zdrowiu czy życiu któregoś z partnerów. Ten niedoskonały świat trzeba jakoś regulować, ale na Boga! Nie wszystko!

W akcie seksualnym na przykład – jak mówił Jan Himilsbach – z samej natury ptaszki się dziubają, a pieski ciupciają i tak jest OK. – niech to robią jak umiejom! Naprawdę nie warto namawiać ptaszków, by robiły to tak, jak pieski i odwrotnie i bzdurą jest tu namawianie do wzajemnej tolerancji! To jest natura, która tolerancji nie wymaga, tylko chociażby zwykłej, zdroworozsądkowej wiedzy dostępnej każdemu.

 

Salon24.pl

Lesbijska strefa na berlińskim cmentarzu

Od niedzieli, na berlińskim cmentarzu protestanckim, znajduje się kwatera zarezerwowana dla lesbijek. Pomysł jej utworzenia wysunęło już cztery lata temu stowarzyszenie lesbijskie SAFIA.

Aktywistka stowarzyszenia Astrid Osterland twierdzi, że „lesbijki, starzejąc się, stawiają sobie pytanie, gdzie chciałby być pochowane. Chcą zostać złożone obok, tych których się kochało, z którymi się żyło, pracowało i działało”. Wyznała, że mając 69 lat, wykupiła już swoje miejsce na tym cmentarzu. Kwatera o powierzchni 400 m. kw. znajduje się na mającym 200 lat cmentarzu, Georgen Parochial w berlińskiej dzielnicy Prenzlauer Berg, na północy miasta. Będzie można na niej zmieścić około 80 grobowców i urn z prochami.

- Robiliśmy rozpoznanie na wielu cmentarzach, ale wybrałyśmy ten, bo jest najładniejszy. Kwatera dla lesbijek może wydawać się egzotyczną, ale nie chodzi tu o walkę przeciwko mężczyznom i żadna bariera nie ogranicza tego miejsca – deklarowała lesbijka.

PCh24.pl