Dobra wola

Bez mocnego postanowienia, „dobrej woli”, żadna zmiana nie jest możliwa. Z nią, w większości przypadków, poprawa jest pewna, a w niektórych możliwe jest nawet wyleczenie – głęboka wewnętrzna przemiana neurotycznej osobowości i korzystne odwrócenie zainteresowań seksualnych. Ale kto ma tę „dobrą wolę”? Większość dotkniętych osób, włączając tych, którzy walczą o uznanie swojego homoseksualizmu, w jakiś sposób chciałaby być normalna, choć pragnienie to może być u nich stłumione. Jednak jedynie mniejszość naprawdę chciałaby się zmienić — i jest to pragnienie uporczywe, nie lekki impuls, który być może powtarza się, ale rozmywa się równie szybko jak się pojawia. Nawet u tych najbardziej zdecydowanych, którzy chcą zwalczyć swój homoseksualizm, jest dużo miejsca na wątpliwości, w skrytości pielęgnują oni swoje homoseksualne pragnienia. Tak więc dobra wola jest w większości przypadków słabą wolą. Dodatkowo jej słabość jest łatwo wzmacniana przez presję społeczną, by „zaakceptować swoją homoseksualność”. Żeby wytrwać w postanowieniu zmiany należy kultywować w sobie takie czynniki motywujące, jak jasny obraz homoseksualizmu jako czegoś nienaturalnego, zdrowe moralne i/lub religijne przekonania oraz, w stosownych przypadkach, wolę ratowania istniejącego małżeństwa, jeśli poza aspektem seksualnym jest ono uzasadnione. Bycie dobrze zmotywowanym to nie to samo, co stosowanie surowego autokrytycyzmu.

Jest to raczej dyskretne acz silne przekonanie, że homoseksualizm jest sprzeczny z psychologiczną dojrzałością i/lub moralną czystością, z najgłębszymi przebłyskami świadomości, a także z odpowiedzialnością jednostki przed Bogiem. Regularne wzmacnianie moralnego postanowienia zwalczenia homoseksualnej strony swojej osobowości jest więc kluczowe dla osiągnięcia dobrych efektów.

Rezultaty

To zrozumiałe, że większość osób rozważających leczenie swojego homoseksualizmu, jak również inni zainteresowani tematem, chcieliby wiedzieć, jaki jest „procent wyleczeń”. Jednak proste statystyki nie przekazują wszystkich informacji niezbędnych do wyrobienia sobie wyważonej opinii. Jeśli chodzi o wyleczenia, moje doświadczenie pokazuje, że u około 10 do 15 procent tych, którzy rozpoczęli leczenie (30 procent przerwało je po kilku miesiącach), dochodzi do „radykalnego” wyzdrowienia. Znaczy to, że po latach terapii nie mają już żadnych homoseksualnych uczuć i są normalni w swojej heteroseksualności. Ta zmiana tylko pogłębia się z biegiem lat. Ponadto — jest to trzeci i niezbędny wyznacznik „radykalnej” zmiany – zdecydowanie poprawia się stan ich ogólnej emocjonalności i dojrzałości. Ten ostatni aspekt jest szczególnie istotny, gdyż homoseksualizm nie jest odosobnioną „preferencją”, ale wyrazem specyficznej neurotycznej osobowości. Widziałem, na przykład, kilka przypadków niesamowicie nagłej i pełnej zmiany zachowań homoseksualnych na heteroseksualne u osób, u których dotąd uśpiona paranoja wzięła górę. Są to przypadki„symptomów zastępczych”, które uświadamiają nam kliniczny fakt, że homoseksualizm to znacznie więcej niż tylko funkcjonalne zaburzenie sfery seksualnej.