Wśród absurdów lewicowej ideologii jednym z najbardziej uderzających zjawisk jest zmiana płci. Zjawisko to staje się coraz bardziej powszechne. Płeć zmieniają celebryci, artyści, sportowcy czy jak się okazuje nawet dzieci. Wydawać by się mogło że przynależność płciowa to jedna z oczywistych cech prawie każdego stworzenia (prawie bo wyjątkiem są np. ślimaki) jednak sprawa komplikuje się gdy przychodzi do definicji pojęcia i gdy do definiowania zabierają się ideolodzy tzw. nauki Gender.

Płeć według nich to jedynie konstrukt społeczny, narzucany przez opresyjną, męską dominację społeczno-polityczną. Postmodernistyczna teoria że płeć jest relatywna nijak ma się do rzeczywistości fizycznej, co potwierdzają liczne badania, skrzętnie zamiatane pod dywan lewicową miotłą a genderowa propaganda przedstawia przypadki zaburzeń tożsamości jako przykład wolności obywatelskiej i podstawowych praw człowieka.

Chcesz wiedzieć więcej? Zobacz prawda-lgbt.blogspot.com

Dochodzi już do zmiany płci nieświadomych siebie i swojej tożsamości dzieci które stają się narzędziami w rękach ideologów. Każdy może zachorować lecz uznanie choroby za stan zdrowia to poważny błąd w rozumowaniu. Prawo wyboru płci jest tak samo absurdalne jak możliwość wyboru dwóch prawych rąk, choć zapewne eugeniczne osiągnięcia już niedługo na to pozwolą. Jeśli zaburzenia tożsamości seksualnej uznamy za coś powszechnego i naturalnego to w jakim kierunku pójdziemy przy ocenie innych zaburzeń psychicznych? Choroba nie wybiera, lecz czy my musimy wybierać chorobę?