Homoseksualizm: perwersja, nie „orientacja”

Z ks. kardynałem Jânisem Pujatsem, arcybiskupem Rygi, rozmawia Valdis Grinsteins.

 

Co sprzyja rozwojowi homoseksualizmu?

– Z jednej strony homoseksualizmowi sprzyja wyolbrzymiony kult seksu, który rozpowszechnia się przez nowoczesne środki masowego przekazu, a także to, że w niektórych państwach ta ułomność jest nawet oficjalnie promowana w imię źle zrozumianych praw człowieka. Z drugiej strony, drogę homoseksualizmowi otwiera brak wiary i moralnego zahartowania wielkiej części społeczeństwa.

 

 Dlaczego tak dużo osób jest obojętnych na rozpowszechnianie się homoseksualizmu?

– Przede wszystkim obojętnie na ten problem patrzą ci, którzy nie wierzą w Boga. Homoseksualizm traktują obojętnie także i ci chrześcijanie, którzy swojej wiary nie uważają za coś ważnego.

Dlaczego tak jest? W rządzie od jednego człowieka finansowo czy administracyjnie zależy cała grupa podwładnych. Odczuwając presję, albo stają po stronie przełożonego, albo – w lepszym wypadku – milczą i udają obojętność, chociaż w głębi duszy nie zgadzają się z nim. W aparacie państwowym nawet mała liczba urzędników będących homoseksualistami łatwo może osiągnąć upragniony rezultat. Najgorzej kwestia ta przedstawia się w systemie sądownictwa. Cały represyjny reżim Związku Radzieckiego utrzymywany był przez nawzajem uzależnionych od siebie funkcjonariuszy systemu.

Natomiast tym, którzy wierzą w Boga całym sercem, ale nie mają realnego wpływu na społeczeństwo, nie pozostaje nic innego, jak organizować się i odważnie świadczyć o Chrystusie swoim przykładem życia opartego na Bożych przykazaniach. Rozmaite systemy państwowe zmieniają się i rozpadają, ale Boża prawda istnieje na wieki, jak mówi Księga Psalmów (Ps 116,2).

 

 Wielu znanych autorów w swych pracach na temat homoseksualizmu, opierając się na Piśmie Świętym i Magisterium, kategorycznie potępia te praktyki. Są oni jednak cytowani bardzo rzadko, co sprawia, że wielu katolików przyjmuje postawę tolerancyjną wobec problemu, o którym mówimy. Eminencjo, w jaki sposób można ochronić wiernych przed tym niebezpieczeństwem?

 

– Jak mówić ludziom o homoseksualizmie? Duchowieństwo ma obowiązek, cytując Biblię, przypominać wierzącym, że Pismo Święte potępia wszelkiego rodzaju nieczystość. Opierając się na Biblii, można wyciągnąć wstępne wnioski, aby wierzący mogli łatwiej orientować się w tym, co może być tolerowane, a co nie.

Powinniśmy mówić, że stabilne i niezmienne są prawa Boże i prawo naturalne, natomiast zmieniają się tworzone przez ludzi stronnictwa i parlamenty oraz przyjęte przez nie prawa. Dlatego żaden parlament nie może znieść Bożych przykazań, bo one opierają się na prawie naturalnym zapewnieniającym egzystencję społeczeństwa.

Powinniśmy mówić, że nie wolno niszczyć wyraźnie wytyczonej przez Boże przykazania granicy między dobrem a złem, między tym, co dozwolone, a tym, co zabronione. Wreszcie powinniśmy mówić, że homoseksualizm jest nabytym nałogiem porównywalnym do narkomanii, alkoholizmu, palenia itp., dlatego praktykujący go nie mogą pretendować do rangi jakiejkolwiek „mniejszości”. Mówmy, że perwersja seksualna nie może mieć miejsca w sferze publicznej, żeby to zaburzenie nie stało się złym przykładem dla całego społeczeństwa. Mówmy też, że co prawda homoseksualiści mają takie same prawa jak inni, ale swoje własne nałogi powinni zatrzymać dla siebie i nie wolno im narzucać ich innym ludziom. Jeżeli ktoś ma skłonność do nałogu, wtedy ten nałóg musi zostać zdyscyplinowany i leczony. Nie ma potrzeby, by go „legalizować” czy chronić źle zrozumianymi prawami człowieka. Homoseksualizm nie jest seksualną „orientacją”, ale seksualną per­wersją.

 

 Za każdym razem, gdy Kościół protestuje przeciw ustawom, które sprzyjają rozwojowi homoseksualizmu, pojawia się zarzut, że miesza się do polityki. Jak Eminencja odniósłby się do tych oskarżeń?

– Czy Kościół ma prawo protestować, jeśli państwo forsuje homoseksualizm? Szczególną sferą jego kompetencji są religia i moralność. Potępiając homoseksualizm, Kościół nie przekracza granicy swoich kompetencji. Wprost przeciwnie, to rządy i parlamenty przekraczają swoje kompetencje, jeżeli próbują zmienić przykazania Boże i pojęcia cnoty oraz wstydu.

Poza tym konkordaty zawierane przez Stolicę Apostolską z rządami wielu państw świata gwarantują Kościołowi wolność słowa. Dają także wiernym możliwość swobodnego tworzenia i ogłaszania społecznych, kulturalnych oraz edukacyjnych inicjatyw, które pochodzą z zasad chrześcijańskiej wiary (konkordat z Łotwą, pkt 9).

Zasada rozdziału Kościoła i państwa wskazuje jedynie na kompetencje obu stron. W niektórych państwach członkowie Kościoła stanowią większość obywateli. Czy państwo będzie mogło w ogóle istnieć, jeśli zostaną oni sztucznie od niego odseparowani? Zarówno zwykli wierni, jak i biskupi są obywatelami swojego kraju ze wszystkimi wynikającymi stąd prawami. Także z prawem do protestowania przeciw niemoralnym ustawom.

 

W reakcji na pochodzące z zewnątrz naciski lobby homoseksualnego przyjęto na Łotwie ustawę, która zastrzega, że małżeństwem jest wyłącznie związek łączący mężczyznę i kobietę. W jaki sposób łotewscy chrześcijanie protestują przeciw naciskowi ze strony Unii Europejskiej zmierzającemu do rozpowszechnienia homoseksualizmu?

– W warunkach nasilającej się propagandy homoseksualizmu parlament Łotwy w 2005 roku przyjął poprawkę do ustawy, która stanowi, że państwo ochrania i podtrzymuje małżeństwo – związek między mężczyzną a kobietą. To znaczy, że wyklucza się prawne uznanie współżycia par homoseksualnych. Ważnym czynnikiem w walce z tą perwersją seksualną na Łotwie jest wspólny głos wszystkich wyznań chrześcijańskich w kwestiach moralnych. Zwierzchnicy najważniejszych wyznań spotykają się z przedstawicielami władz trzy razy w roku, a nawet częściej – jeśli jest taka potrzeba – aby dyskutować o aktualnych problemach. Właśnie po takim spotkaniu i wysłuchaniu opinii duchowieństwa, 13 lutego 2007 roku, premier Łotwy anulował projekt ustawy wniesiony do parlamentu przez środowisko homosek­sualne.

 

Inicjatywy organizowania w Rydze parad homoseksualnych praktycznie upadły. Zamiast tego chrześcijanie organizują latem Święto Rodziny z uroczystym pochodem ulicami stolicy. Jest też koncert i wręczanie nagród wyróżniającym się rodzinom. Chrześcijanie korzystają z telewizji, radia i prasy świeckiej, która jest przychylna Kościołowi.

 

Kiedy homoseksualiści przygotowali i wnieśli do parlamentu projekt korzystnej dla siebie ustawy, nauczyciele z 200 szkół wręczyli premierowi list protestacyjny w tej sprawie. W ciągu miesiąca w katolickich i prawosławnych parafiach wierni zebrali ponad 17 000 podpisów z prośbą o odrzucenie przez parlament projektów ustaw, które sprzyjają homoseksualistom.

 

 W środkach masowego przekazu publikowano artykuły przychylne homoseksualistom, nic natomiast nie pisano o tej części społeczeństwa, która się temu zdecydowanie sprzeciwia. Jak Eminencja może to wyjaśnić?

– Stwierdzenie, że absolutna większość społeczeństwa opowiada się po stronie normalnej rodziny, nie jest niczym odkrywczym. Stąd też postawa większości nie wzbudza zainteresowania prasy. Z homoseksualizmem natomiast wiąże się otoczka skandalu, dlatego też od czasu do czasu pojawia się on w centrum uwagi.

 

Sytuacja jest przy tym kuriozalna – rozpatrując tę kwestię nie szuka się istoty rzeczy, ale a priori ogłasza się, że homoseksualiści są dyskryminowaną „mniejszością”. W takim razie status „mniejszości” i specjalne prawa automatycznie otrzymać powinny wszystkie środowiska grupujące ludzi, którzy praktykują jakiś nałóg, taki jak narkomania i alkoholizm.

 

Kilka miesięcy temu liberalna część polskiej prasy skrytykowała Eminencję za sposób walki z grzechem homoseksualizmu. Pojawiają się też opinie, że lepiej milczeć, gdyż w ten sposób nie przysparza się popularności stosunkowo mało licznemu środowisku homoseksualistów. Jak Eminencja skomentuje to stwierdzenie?

– Czy należy rozmawiać o problemie homoseksualizmu? W każdym kraju sytuacja jest inna. Faktem jest, że milczenie okazało się błędem w tych krajach, gdzie homoseksualizm już otrzymał powszechne prawa. Również na Łotwie taktyka milczenia była niewłaściwa. Homoseksualizm nie odniósł tu sukcesów, ponieważ napotkał opór. Ale o tym mówiłem już wcześniej. Oczywiście Kościół potępia przemoc, ale nie ponosi odpowiedzialności za to, co dzieje się na ulicach, kiedy organizatorzy parady spotykają się z przeciwnikami. Utrzymanie porządku na ulicach jest w kompetencji policji.

 

W Stanach Zjednoczonych powstał ruch, który w odpowiedzi na rozprzestrzenianie się chorób takich, jak AIDS, promuje czystość, zwłaszcza wśród młodzieży . Na uniwersytetach działają grupy propagujące zachowanie przedmałżeńskiej wstrzemięźliwości. Niestety, w Europie „obowiązuje” przyzwolenie dla promocji rozwiązłości. Jak można walczyć z tym problemem?

– Jak można zwalczać przedmałżeńskie współżycie seksualne? Aby rozproszyć ciemność, potrzebne jest światło. Przede wszystkim potrzebny jest ideał: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5,8). Trzeba chociaż jeden dzień przeżyć w sposób zgodny z nakazami wiary i wtedy zaświeci światło. Potem drugi dzień… i trzeci… itd. Największym darem, jaki można ofiarować współmałżonkowi, jest zachowanie czystości. Bardzo ważne jest także, aby w społeczeństwie panowało przekonanie, że stosunki przedmałżeńskie są czymś złym. Przecież nikogo dziś nie trzeba przekonywać, że kradzież jest czynem, którego należy się wstydzić.

 

Bóg zarezerwował seksualną rozkosz dla małżonków, aby tworzyli i umacniali swoją rodzinę. Osoby współżyjące przed zawarciem małżeństwa, a także te, które nie planują sakramentalnego związku, są zwykłymi złodziejami seksualnej przyjemności. Korzystają z tego, co Pan Bóg przeznaczył wyłącznie dla małżonków. Tym szkodzą sobie i swojej przyszłej rodzinie, gdyż żaden grzech nie pozostaje bez negatywnych następstw. Taki grzech szkodzi także społeczeństwu. Jeśli ktoś popełnia go przed ślubem, pokazuje, że później może dopuścić się wykroczenia przeciwko prawu małżeńskiemu. O czystość przedmałżeńską trzeba walczyć w każdym kraju, gdyż jest to w interesie całego społeczeństwa.

 

 W Europie Wschodniej, gdzie Kościół był prześladowany, narody występują przeciwko homoseksualizmowi, natomiast w Europie Zachodniej, gdzie Kościół mógł swobodnie działać, takiej reakcji nie ma. Eminencjo, jak można to wytłumaczyć?

– Dlaczego na wschodzie bardziej widoczny jest opór wobec homoseksualizmu? Dlatego, że dążenia homoseksualistów wykazują pewne podobieństwa do reżimu stalinowskiego. Wschód przeżył dyktaturę Stalina i uważa za absurd wszystko, co jest do niej podobne.

 

Kult osoby Stalina był czystym faryzeizmem, obłudą, ponieważ ludzie chwalili dyktatora, nie wierząc mu. Stalin poniżał ludzi i w ten sposób wywyższał obłudę. Homoseksualizm robi to samo wywyższając rozpustę. Korzysta przy tym z metod dyktatorskich, grozi sprzeciwiającym się temu perwersyjnemu „kultowi” więzieniem i innymi represjami. Każdy człowiek, w każdym narodzie uważa rozpustę za coś hańbiącego. Jeżeli jest ona podnoszona do poziomu polityki państwa, staje się to niebezpieczne.

 

Sedno problemu tkwi w tym, że ludzie uważają, iż sami mają prawo decydować o tym, co jest dobre, a co złe, co jest dozwolone, a co nie – we wszystkich sferach życia. Jest to podstawowa zasada bezbożności i liberalizmu. Przysporzyła już niemało problemów, takich jak choćby dyktatury stalinizmu i hitleryzmu.

 

Kto nie wyznaje Boga jako Stworzyciela, ten też nie ma wyższych norm, które się nie zmieniają i które winny dotyczyć każdego człowieka we wszystkich sytuacjach życia. Bez nich demokratyczne państwo przekształca się w niesprawiedliwą dyktaturę, w której chodzi przede wszystkim o „wyżycie się”.

 

To, co Pan Bóg nazwał dobrym i złym, nie może być przewartościowane przez człowieka według jego woli. Dlatego też sprzeciwiamy się promowaniu homoseksualizmu!

 

W większości przypadków praktyki homoseksualne zmierzają do coraz większej eskalacji rozwiązłości i obsesyjnego poszukiwania coraz to nowych doznań, co jest zaprzeczeniem relacji panujących w normalnym małżeństwie. Dlaczego więc homoseksualiści chcą, by ich związki zyskały status małżeństwa, skoro są one sprzeczne z jego istotą?

– W dążeniu do legalizacji homoseksualizmu, tak naprawdę chodzi wyłącznie o to, by ta rozpusta była uznana przez prawo. Jeśli chodzi o stosunki homoseksualne, to ciężko wyobrazić sobie szczęśliwe życie tam, gdzie praktykuje się ten grzech. Dlaczego więc homoseksualistom tak bardzo zależy na formalnym zawieraniu pseudomałżeństw? No cóż, można powiedzieć, że piekło jest miejscem bezgranicznego cierpienia, niestety jednak chętnych do tego, by tam się znaleźć, nie brakuje.

Z ks. kardynałem Jânisem Pujatsem, arcybiskupem Rygi, rozmawia Valdis Grinsteins.

 Co sprzyja rozwojowi homoseksualizmu?

– Z jednej strony homoseksualizmowi sprzyja wyolbrzymiony kult seksu, który rozpowszechnia się przez nowoczesne środki masowego przekazu, a także to, że w niektórych państwach ta ułomność jest nawet oficjalnie promowana w imię źle zrozumianych praw człowieka. Z drugiej strony, drogę homoseksualizmowi otwiera brak wiary i moralnego zahartowania wielkiej części społeczeństwa.

 Dlaczego tak dużo osób jest obojętnych na rozpowszechnianie się homoseksualizmu?

– Przede wszystkim obojętnie na ten problem patrzą ci, którzy nie wierzą w Boga. Homoseksualizm traktują obojętnie także i ci chrześcijanie, którzy swojej wiary nie uważają za coś ważnego.

Dlaczego tak jest? W rządzie od jednego człowieka finansowo czy administracyjnie zależy cała grupa podwładnych. Odczuwając presję, albo stają po stronie przełożonego, albo – w lepszym wypadku – milczą i udają obojętność, chociaż w głębi duszy nie zgadzają się z nim. W aparacie państwowym nawet mała liczba urzędników będących homoseksualistami łatwo może osiągnąć upragniony rezultat. Najgorzej kwestia ta przedstawia się w systemie sądownictwa. Cały represyjny reżim Związku Radzieckiego utrzymywany był przez nawzajem uzależnionych od siebie funkcjonariuszy systemu.

Natomiast tym, którzy wierzą w Boga całym sercem, ale nie mają realnego wpływu na społeczeństwo, nie pozostaje nic innego, jak organizować się i odważnie świadczyć o Chrystusie swoim przykładem życia opartego na Bożych przykazaniach. Rozmaite systemy państwowe zmieniają się i rozpadają, ale Boża prawda istnieje na wieki, jak mówi Księga Psalmów (Ps 116,2).

 Wielu znanych autorów w swych pracach na temat homoseksualizmu, opierając się na Piśmie Świętym i Magisterium, kategorycznie potępia te praktyki. Są oni jednak cytowani bardzo rzadko, co sprawia, że wielu katolików przyjmuje postawę tolerancyjną wobec problemu, o którym mówimy. Eminencjo, w jaki sposób można ochronić wiernych przed tym niebezpieczeństwem?

– Jak mówić ludziom o homoseksualizmie? Duchowieństwo ma obowiązek, cytując Biblię, przypominać wierzącym, że Pismo Święte potępia wszelkiego rodzaju nieczystość. Opierając się na Biblii, można wyciągnąć wstępne wnioski, aby wierzący mogli łatwiej orientować się w tym, co może być tolerowane, a co nie.

Powinniśmy mówić, że stabilne i niezmienne są prawa Boże i prawo naturalne, natomiast zmieniają się tworzone przez ludzi stronnictwa i parlamenty oraz przyjęte przez nie prawa. Dlatego żaden parlament nie może znieść Bożych przykazań, bo one opierają się na prawie naturalnym zapewnieniającym egzystencję społeczeństwa.

Powinniśmy mówić, że nie wolno niszczyć wyraźnie wytyczonej przez Boże przykazania granicy między dobrem a złem, między tym, co dozwolone, a tym, co zabronione. Wreszcie powinniśmy mówić, że homoseksualizm jest nabytym nałogiem porównywalnym do narkomanii, alkoholizmu, palenia itp., dlatego praktykujący go nie mogą pretendować do rangi jakiejkolwiek „mniejszości”. Mówmy, że perwersja seksualna nie może mieć miejsca w sferze publicznej, żeby to zaburzenie nie stało się złym przykładem dla całego społeczeństwa. Mówmy też, że co prawda homoseksualiści mają takie same prawa jak inni, ale swoje własne nałogi powinni zatrzymać dla siebie i nie wolno im narzucać ich innym ludziom. Jeżeli ktoś ma skłonność do nałogu, wtedy ten nałóg musi zostać zdyscyplinowany i leczony. Nie ma potrzeby, by go „legalizować” czy chronić źle zrozumianymi prawami człowieka. Homoseksualizm nie jest seksualną „orientacją”, ale seksualną per­wersją.

 Za każdym razem, gdy Kościół protestuje przeciw ustawom, które sprzyjają rozwojowi homoseksualizmu, pojawia się zarzut, że miesza się do polityki. Jak Eminencja odniósłby się do tych oskarżeń?

– Czy Kościół ma prawo protestować, jeśli państwo forsuje homoseksualizm? Szczególną sferą jego kompetencji są religia i moralność. Potępiając homoseksualizm, Kościół nie przekracza granicy swoich kompetencji. Wprost przeciwnie, to rządy i parlamenty przekraczają swoje kompetencje, jeżeli próbują zmienić przykazania Boże i pojęcia cnoty oraz wstydu.

Poza tym konkordaty zawierane przez Stolicę Apostolską z rządami wielu państw świata gwarantują Kościołowi wolność słowa. Dają także wiernym możliwość swobodnego tworzenia i ogłaszania społecznych, kulturalnych oraz edukacyjnych inicjatyw, które pochodzą z zasad chrześcijańskiej wiary (konkordat z Łotwą, pkt 9).

Zasada rozdziału Kościoła i państwa wskazuje jedynie na kompetencje obu stron. W niektórych państwach członkowie Kościoła stanowią większość obywateli. Czy państwo będzie mogło w ogóle istnieć, jeśli zostaną oni sztucznie od niego odseparowani? Zarówno zwykli wierni, jak i biskupi są obywatelami swojego kraju ze wszystkimi wynikającymi stąd prawami. Także z prawem do protestowania przeciw niemoralnym ustawom.

W reakcji na pochodzące z zewnątrz naciski lobby homoseksualnego przyjęto na Łotwie ustawę, która zastrzega, że małżeństwem jest wyłącznie związek łączący mężczyznę i kobietę. W jaki sposób łotewscy chrześcijanie protestują przeciw naciskowi ze strony Unii Europejskiej zmierzającemu do rozpowszechnienia homoseksualizmu?

– W warunkach nasilającej się propagandy homoseksualizmu parlament Łotwy w 2005 roku przyjął poprawkę do ustawy, która stanowi, że państwo ochrania i podtrzymuje małżeństwo – związek między mężczyzną a kobietą. To znaczy, że wyklucza się prawne uznanie współżycia par homoseksualnych. Ważnym czynnikiem w walce z tą perwersją seksualną na Łotwie jest wspólny głos wszystkich wyznań chrześcijańskich w kwestiach moralnych. Zwierzchnicy najważniejszych wyznań spotykają się z przedstawicielami władz trzy razy w roku, a nawet częściej – jeśli jest taka potrzeba – aby dyskutować o aktualnych problemach. Właśnie po takim spotkaniu i wysłuchaniu opinii duchowieństwa, 13 lutego 2007 roku, premier Łotwy anulował projekt ustawy wniesiony do parlamentu przez środowisko homosek­sualne.

Inicjatywy organizowania w Rydze parad homoseksualnych praktycznie upadły. Zamiast tego chrześcijanie organizują latem Święto Rodziny z uroczystym pochodem ulicami stolicy. Jest też koncert i wręczanie nagród wyróżniającym się rodzinom. Chrześcijanie korzystają z telewizji, radia i prasy świeckiej, która jest przychylna Kościołowi.

Kiedy homoseksualiści przygotowali i wnieśli do parlamentu projekt korzystnej dla siebie ustawy, nauczyciele z 200 szkół wręczyli premierowi list protestacyjny w tej sprawie. W ciągu miesiąca w katolickich i prawosławnych parafiach wierni zebrali ponad 17 000 podpisów z prośbą o odrzucenie przez parlament projektów ustaw, które sprzyjają homoseksualistom.

 W środkach masowego przekazu publikowano artykuły przychylne homoseksualistom, nic natomiast nie pisano o tej części społeczeństwa, która się temu zdecydowanie sprzeciwia. Jak Eminencja może to wyjaśnić?

– Stwierdzenie, że absolutna większość społeczeństwa opowiada się po stronie normalnej rodziny, nie jest niczym odkrywczym. Stąd też postawa większości nie wzbudza zainteresowania prasy. Z homoseksualizmem natomiast wiąże się otoczka skandalu, dlatego też od czasu do czasu pojawia się on w centrum uwagi.

Sytuacja jest przy tym kuriozalna – rozpatrując tę kwestię nie szuka się istoty rzeczy, ale a priori ogłasza się, że homoseksualiści są dyskryminowaną „mniejszością”. W takim razie status „mniejszości” i specjalne prawa automatycznie otrzymać powinny wszystkie środowiska grupujące ludzi, którzy praktykują jakiś nałóg, taki jak narkomania i alkoholizm.

Kilka miesięcy temu liberalna część polskiej prasy skrytykowała Eminencję za sposób walki z grzechem homoseksualizmu. Pojawiają się też opinie, że lepiej milczeć, gdyż w ten sposób nie przysparza się popularności stosunkowo mało licznemu środowisku homoseksualistów. Jak Eminencja skomentuje to stwierdzenie?

– Czy należy rozmawiać o problemie homoseksualizmu? W każdym kraju sytuacja jest inna. Faktem jest, że milczenie okazało się błędem w tych krajach, gdzie homoseksualizm już otrzymał powszechne prawa. Również na Łotwie taktyka milczenia była niewłaściwa. Homoseksualizm nie odniósł tu sukcesów, ponieważ napotkał opór. Ale o tym mówiłem już wcześniej. Oczywiście Kościół potępia przemoc, ale nie ponosi odpowiedzialności za to, co dzieje się na ulicach, kiedy organizatorzy parady spotykają się z przeciwnikami. Utrzymanie porządku na ulicach jest w kompetencji policji.

W Stanach Zjednoczonych powstał ruch, który w odpowiedzi na rozprzestrzenianie się chorób takich, jak AIDS, promuje czystość, zwłaszcza wśród młodzieży . Na uniwersytetach działają grupy propagujące zachowanie przedmałżeńskiej wstrzemięźliwości. Niestety, w Europie „obowiązuje” przyzwolenie dla promocji rozwiązłości. Jak można walczyć z tym problemem?

– Jak można zwalczać przedmałżeńskie współżycie seksualne? Aby rozproszyć ciemność, potrzebne jest światło. Przede wszystkim potrzebny jest ideał: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5,8). Trzeba chociaż jeden dzień przeżyć w sposób zgodny z nakazami wiary i wtedy zaświeci światło. Potem drugi dzień… i trzeci… itd. Największym darem, jaki można ofiarować współmałżonkowi, jest zachowanie czystości. Bardzo ważne jest także, aby w społeczeństwie panowało przekonanie, że stosunki przedmałżeńskie są czymś złym. Przecież nikogo dziś nie trzeba przekonywać, że kradzież jest czynem, którego należy się wstydzić.

Bóg zarezerwował seksualną rozkosz dla małżonków, aby tworzyli i umacniali swoją rodzinę. Osoby współżyjące przed zawarciem małżeństwa, a także te, które nie planują sakramentalnego związku, są zwykłymi złodziejami seksualnej przyjemności. Korzystają z tego, co Pan Bóg przeznaczył wyłącznie dla małżonków. Tym szkodzą sobie i swojej przyszłej rodzinie, gdyż żaden grzech nie pozostaje bez negatywnych następstw. Taki grzech szkodzi także społeczeństwu. Jeśli ktoś popełnia go przed ślubem, pokazuje, że później może dopuścić się wykroczenia przeciwko prawu małżeńskiemu. O czystość przedmałżeńską trzeba walczyć w każdym kraju, gdyż jest to w interesie całego społeczeństwa.

 W Europie Wschodniej, gdzie Kościół był prześladowany, narody występują przeciwko homoseksualizmowi, natomiast w Europie Zachodniej, gdzie Kościół mógł swobodnie działać, takiej reakcji nie ma. Eminencjo, jak można to wytłumaczyć?

– Dlaczego na wschodzie bardziej widoczny jest opór wobec homoseksualizmu? Dlatego, że dążenia homoseksualistów wykazują pewne podobieństwa do reżimu stalinowskiego. Wschód przeżył dyktaturę Stalina i uważa za absurd wszystko, co jest do niej podobne.

Kult osoby Stalina był czystym faryzeizmem, obłudą, ponieważ ludzie chwalili dyktatora, nie wierząc mu. Stalin poniżał ludzi i w ten sposób wywyższał obłudę. Homoseksualizm robi to samo wywyższając rozpustę. Korzysta przy tym z metod dyktatorskich, grozi sprzeciwiającym się temu perwersyjnemu „kultowi” więzieniem i innymi represjami. Każdy człowiek, w każdym narodzie uważa rozpustę za coś hańbiącego. Jeżeli jest ona podnoszona do poziomu polityki państwa, staje się to niebezpieczne.

Sedno problemu tkwi w tym, że ludzie uważają, iż sami mają prawo decydować o tym, co jest dobre, a co złe, co jest dozwolone, a co nie – we wszystkich sferach życia. Jest to podstawowa zasada bezbożności i liberalizmu. Przysporzyła już niemało problemów, takich jak choćby dyktatury stalinizmu i hitleryzmu.

Kto nie wyznaje Boga jako Stworzyciela, ten też nie ma wyższych norm, które się nie zmieniają i które winny dotyczyć każdego człowieka we wszystkich sytuacjach życia. Bez nich demokratyczne państwo przekształca się w niesprawiedliwą dyktaturę, w której chodzi przede wszystkim o „wyżycie się”.

To, co Pan Bóg nazwał dobrym i złym, nie może być przewartościowane przez człowieka według jego woli. Dlatego też sprzeciwiamy się promowaniu homoseksualizmu!

W większości przypadków praktyki homoseksualne zmierzają do coraz większej eskalacji rozwiązłości i obsesyjnego poszukiwania coraz to nowych doznań, co jest zaprzeczeniem relacji panujących w normalnym małżeństwie. Dlaczego więc homoseksualiści chcą, by ich związki zyskały status małżeństwa, skoro są one sprzeczne z jego istotą?

– W dążeniu do legalizacji homoseksualizmu, tak naprawdę chodzi wyłącznie o to, by ta rozpusta była uznana przez prawo. Jeśli chodzi o stosunki homoseksualne, to ciężko wyobrazić sobie szczęśliwe życie tam, gdzie praktykuje się ten grzech. Dlaczego więc homoseksualistom tak bardzo zależy na formalnym zawieraniu pseudomałżeństw? No cóż, można powiedzieć, że piekło jest miejscem bezgranicznego cierpienia, niestety jednak chętnych do tego, by tam się znaleźć, nie brakuje.

CBOS: Polacy niezadowoleni z polityki rodzinnej państwa

Tylko 13 proc. Polaków jest zadowolonych z polityki państwa na rzecz rodziny, dostatecznie ocenia ją 51 proc., a niedostatecznie 32 proc. obywateli naszego państwa – wynika z najnowszego badania CBOS. Zdaniem aż 71 proc. Polaków państwo – poprzez prowadzenie odpowiedniej polityki – powinno zachęcać ludzi do posiadania większej liczby dzieci. Ankietowani wskazują też w sondażu na konieczne formy wspierania rodziny, zarówno obecnie funkcjonujące, jak i postulowane.

 

 
CBOS zapytał Polaków o ocenę obecnej działalności rządu w sferze polityki rodzinnej. Okazuje się, że zaledwie co ósmy badany (13 proc.) jest zadowolony z polityki państwa wobec rodziny, co drugi (51 proc.) ocenia ją dostatecznie, a co trzeci (32 proc.) – niedostatecznie.

 
Zdaniem aż 71 proc. Polaków państwo – poprzez prowadzenie odpowiedniej polityki – powinno zachęcać ludzi do posiadania większej liczby dzieci, zaś prawie jedna czwarta respondentów (23 proc.) nie widzi takiej potrzeby.

 
O potrzebie prowadzenia przez państwo polityki pronatalistycznej stosunkowo najczęściej przekonani są absolwenci wyższych uczelni, mieszkańcy największych, ponadpółmilionowych miast, badani o miesięcznych dochodach per capita powyżej 1500 zł, a w grupach społeczno-zawodowych – kadra kierownicza i specjaliści z wyższym wykształceniem – informuje CBOS.

 

PCh24.pl

 

Gwiazda Eurowizji Conchita Wurst już w czerwcu w Polsce. PiS chce protestować

 

Znany piosenkarz – zwycięzca turnieju Eurowizji w 2014 roku – Conchita Wurst ma wystąpić w czerwcu na imprezie pod nazwą Sabat Czarownic w Kielcach. „Kobieta z brodą” ma się zaprezentować na koncercie promującym województwo Świętokrzyskie. Informację podała „Gazeta Wyborcza”. Pomysł wysunięty przez urzędników rządzącego świętokrzyskim Polskiego Stronnictwa Ludowego nie spodobał się radnym Prawa i Sprawiedliwości, którzy zapowiadają protesty.

Bogdan Latosiński z PiS buńczucznie zapowiada, iż do planowanego koncertu. Byłby to pierwszy w Polsce występ Conchity Wurst. Według Zdzisława Skuzy „będzie draka”. – Nasz region jest mocno konserwatywny w porównaniu z województwami zachodnimi- ocenia kielecki socjolog.

Wśród artystów, którzy wystąpią w Kielcach na planowanym na 27 czerwca koncercie mają być: zespoły Kombi, Afromental, Mafia i Bajm, a także wokalistka Ewelina Lisowska oraz chór Sound’n'Grace. Transmisję na żywo ma przeprowadzić program TVP 2.

 

Źródło: Onet.pl

Tęczowa konspiracja.

Jak to możliwe, że w ciągu zaledwie kilkunastu lat uznawana niegdyś za należącą do marginesu społecznego grupa potrafiła zmienić nastawienie do siebie znacznej części opinii publicznej i polityków na całym świecie? Jak to możliwe, że jeszcze nie tak dawno penalizowane w wielu krajach zachowania, charakterystyczne dla tej grupy, dziś są nie tylko uznane za normę, ale wręcz promowane? Jak to możliwe, że osoby i środowiska potępiające zachowania uznawane do niedawna za dewiację, dziś za wyrażenie takiego potępienia mogą spodziewać się ostracyzmu lub wręcz sankcji karnych?

Tego właśnie doświadczył w ostatnim czasie Zachód, który w ciągu dwóch dekad najpierw odkrył u siebie rzekomo dyskryminowaną „mniejszość homoseksualną”, a następnie przyznał jej wyjątkowe przywileje, których nie posiada żadna grupa społeczna. Wydaje się, że taka rewolucja, związana z przemianą w świadomości społeczeństw, działaniu instytucji, funkcjonowaniu prawa, przewartościowaniu języka i zmianami w wielu innych dziedzinach życia ludzkiego, jakiej doświadcza dziś duża część świata, możliwa byłaby tylko w warunkach jakiegoś totalnego kataklizmu, związanego z całkowitym zachwianiem relacji międzyludzkich. Tymczasem dokonała się ona w czasach pokojowej, pełnej dobrobytu stabilizacji, która – wydawałoby się – sprzyjać powinna raczej ciągłości praw i instytucji niż takim rewolucyjnym przeobrażeniom. Nic więc dziwnego, że amerykański pisarz Spencer Hughes, podobnie jak wielu z nas stawiający pytania przytoczone na wstępie, próbuje na nie odpowiedzieć wizją wielkiej, międzynarodowej, a szczególnie silnej w USA siatki powiązań organizacji i środowisk homoseksualnych, bezwzględnie dążącej do realizacji swego najważniejszego celu, którym jest całkowite przeobrażenie świata, niejako zorganizowanie go na nowo na swoją modłę. Konspiracja ta, działając wszelkimi dostępnymi metodami, niecofająca się przed szantażowaniem, oczernianiem, a nawet mordowaniem swych najgroźniejszych przeciwników, posiada przemożne wpływy w mediach, w światku kultury i finansjery, a jej macki sięgają również do rządowej administracji.

Napisana w 1993 r. powieść Hughesa, której akcja rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych w nieokreślonych bliżej latach XXI wieku, nie jest jednak rojeniem kolejnego wyznawcy „teorii spisku”. Jej autor właściwie wychwycił bowiem rewolucyjny trend, dzięki czemu książka okazała się rodzajem socjopolitycznego proroctwa – ot o political fiction sprzed 15 lat stało się publicystycznym niemal opisem rzeczywistości świata Zachodu AD 2008. – To jest historia o czymś, co się rysuje jako najbardziej udana rewolucja we współczesnej historii, być może w całej udokumentowanej historii ludzkości – pisze Hughes w posłowiu do polskiego wydania swej powieści. Autor, były pracownik cywilny waszyngtońskiej administracji, ekspert do spraw obronności, nie ukrywa, że nie jest typowym powieściopisarzem, a jego praca ma jasny cel – ostrzec świat przed rewolucją wojujących homoseksualistów, tworzących coś na kształt sekty wyznającej dziwną mieszankę idei politycznej poprawności i New Age, a przede wszystkim karmiącej się nienawiścią do heteroseksualnego świata.

Pomimo publicystycznego charakteru powieści i pewnej szablonowości głównych bohaterów, książka jest napisana sprawnie, a jej sensacyjna intryga i klasyczne gwałtowne zwroty akcji łatwo „wciągają” czytelnika. choć można mieć uwagi do polskiego tłumaczenia, które miejscami wydaje się aż nazbyt dosłowne. Książka, wydana przez „Frondę”, powinna znaleźć w naszym kraju licznych czytelników, gdyż – jak pisze Spencer Hughes – dzisiaj Polska znajduje się na linii frontu sprzeciwu wobec rozpowszechniania się tej rewolucyjnej ideologii na Zachodzie – tym, co kiedyś nazywaliśmy „światem chrześcijańskim”.

Homofobia, czy trudne szukanie równowagi?

Działania środowisk homoseksualnych w sprawie tak zwanego „równouprawnienia”, wymagają dziś rzeczywiście solidnego zastanowienia, gdyż coraz częściej stają się one poważnym tematem politycznym, co jest oczywiście jawną polityczną paranoją, a ta, może znacznie skomplikować nasze życie! Dlaczego? Przyjrzyjmy się temu poważniej i bliżej.

W obronie wolności nieprawdziwej…

… zwykle czyni się najwięcej hałasu. W czasach PRL-u krążyło po kraju zabawne i trafne stwierdzenie; - dopóki się walczy o pokój, o pokoju mowy nie ma. Podobnie, choć nie tak samo, jest z walką polityczną o wolność dla różnych orientacji seksualnych. Polityczne pojęcie wolności jest tu bowiem uwikłane w immanentną wewnętrzną sprzeczność, gdyż wolność i jej formy dekretowane ustawami zawsze będzie wolnością jednych przeciw drugim. Nikt bowiem nie walczy tu o jakąśwolność teoretyczną, abstrakcyjną, tylko o uzyskanie i korzystanie z praw, których się nie ma, choć inni je mają. Z prawami pisanymi już tak jest, że przy ich tworzeniu dąży się jedynie do możliwie rozsądnego wyważenia interesów, co nigdy wszystkich zaspokoić nie może. By tą oczywistą słabość ukryć, a przynajmniej złagodzić jej ostrze, wymyślono piękne pojęcie tolerancji. Chodzi o to, by ci co mają praw więcej nie narzucali ich tym, co póki co, mają ich, przynajmniej teoretycznie mniej i by przymykali oko na ich działania, w zasadzie bezprawne, przynajmniej w świetle obowiązujących przepisów.

Ale istnieją dziedziny, które w zdrowym układzie społecznym w ogóle nie powinny wymagać ani regulacji, ani żadnej tolerancji! Do takich należy niewątpliwie współżycie seksualne osób, z wyjątkiem form zagrażających zdrowiu czy życiu któregoś z partnerów. Ten niedoskonały świat trzeba jakoś regulować, ale na Boga! Nie wszystko!

W akcie seksualnym na przykład – jak mówił Jan Himilsbach – z samej natury ptaszki się dziubają, a pieski ciupciają i tak jest OK. – niech to robią jak umiejom! Naprawdę nie warto namawiać ptaszków, by robiły to tak, jak pieski i odwrotnie i bzdurą jest tu namawianie do wzajemnej tolerancji! To jest natura, która tolerancji nie wymaga, tylko chociażby zwykłej, zdroworozsądkowej wiedzy dostępnej każdemu.

 

Salon24.pl

Lesbijska strefa na berlińskim cmentarzu

Od niedzieli, na berlińskim cmentarzu protestanckim, znajduje się kwatera zarezerwowana dla lesbijek. Pomysł jej utworzenia wysunęło już cztery lata temu stowarzyszenie lesbijskie SAFIA.

Aktywistka stowarzyszenia Astrid Osterland twierdzi, że „lesbijki, starzejąc się, stawiają sobie pytanie, gdzie chciałby być pochowane. Chcą zostać złożone obok, tych których się kochało, z którymi się żyło, pracowało i działało”. Wyznała, że mając 69 lat, wykupiła już swoje miejsce na tym cmentarzu. Kwatera o powierzchni 400 m. kw. znajduje się na mającym 200 lat cmentarzu, Georgen Parochial w berlińskiej dzielnicy Prenzlauer Berg, na północy miasta. Będzie można na niej zmieścić około 80 grobowców i urn z prochami.

- Robiliśmy rozpoznanie na wielu cmentarzach, ale wybrałyśmy ten, bo jest najładniejszy. Kwatera dla lesbijek może wydawać się egzotyczną, ale nie chodzi tu o walkę przeciwko mężczyznom i żadna bariera nie ogranicza tego miejsca – deklarowała lesbijka.

PCh24.pl

Rozwinięcie skrótu.

LGBT (z ang. Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders) – skrótowiec odnoszący się do lesbijek, gejów, osób biseksualnych oraz osób transgenderycznych jako do całości. Do grupy osób transgenderycznych wlicza się również osoby transseksualne. W ogólnej definicji terminem tym określa się ogół osób, które tworzą mniejszości o odmiennej od heteroseksualnej orientacji seksualnej oraz osób o niezgodnej z biologiczną tożsamości płciowej (osoby transgenderyczne i transseksualne).

Termin powstał w latach 60. XX w. w USA. Do powszechnego użycia wszedł w latach 90.

Źródło: wikipedia.